Spis treści

  1. Wymiana dowodów osobistych:
    1. Leniwe i wygodne państwo wymienia stare dowody osobiste na nowe dowody tożsamości
    2. Drugie podejście
    3. Pismo do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 01.07.2007
    4. Pismo do Prezydenta Miasta Krakowa z dnia 14.07.2007

    Co trzeba zmienić?

    Pozycja: 200707120

    Leniwe i wygodne państwo wymienia stare dowody osobiste na nowe dowody tożsamości

    Leniwe i wygodne państwo wymaga, aby obywatele robili wszystko włącznie z tym, co powinny za nich robić urzędy i instytucje państwowe.

    Wymiana dowodów osobistych na nowe dowody tożsamości jest kolejnym, ale nie jedynym dowodem zasadności postawionej powyżej tezy.

    W dniu 19.06.07 zgłosiłem się do Urzędu Miasta Krakowa z ankietą wypełnioną zgodnie z zaleceniami zawartymi w zakupionej w tym celu "GW" (1.50 zł), dwoma zdjęciami (20 zł), dowodem osobistym oraz kwitem o wpłaceniu 30 zł. Posiadałem zatem wszystkie dokumenty, które według informacji podawanych do publicznej wiadomości przez TVP, są wystarczające do otrzymania nowego dowodu tożsamości. Informacje podawane przez TVP były jednak w połowie prawdziwe czyli nieprawdziwe.

    Po trzech godzinach stania w bardzo powoli poruszającej się kolejce dowiedziałem się, że muszę przedstawić jeszcze skrócony odpis aktu małżeństwa, ponieważ zostało ono zawarte poza Krakowem. Urzędnik nie zgodził się na moją propozycję przedstawienia odpisu w terminie późniejszym (miałem stary odpis w domu) i nie zrobiło na nim żadnego wrażenia, że osoba po siedemdziesiątce musiała czekać niepotrzebnie przez trzy godziny. Pokazał małą tabliczkę obok drzwi, ale ani jemu, ani jego przełożonym nie zaświtała myśl, że tego rodzaju informacje powinny znajdować się na dużych tablicach informacyjnych umieszczonych tuż przy wejściu do Urzędu Miasta.

    Zadzwoniłem do USC w Krakowie (0.35 zł), aby dowiedzieć się, jak można uzyskać wymagany aktualnie odpis aktu małżeństwa. Urzędniczka z archiwum uprzejmie i rzeczowo poinformowała mnie o całej procedurze. Z własnej inicjatywy podała adres USC w Oświęcimiu. W dniu 21.06.07 wysłałem pismo (1.35 zł), a w dniu 6.07.07 otrzymałem do wiadomości pismo USC w Oświęcimiu do USC w Krakowie (2.70 zł) następującej treści: Urząd Stanu Cywilnego w Oświęcimiu odpowiadając na wniosek Pana Aleksandra Janika z dnia 21 czerwca 2007 roku przesyła w załączeniu skrócony odpis aktu małżeństwa 283/ 1959 z uprzejmą prośbą o pośrednictwo w przekazaniu wymienionego dokumentu. Osoba odbierająca w/w dokument w USC winna wylegitymować się dowodem tożsamości oraz dokumentem stwierdzającym uprawnienie do odbioru (art. 83 ust. 1 i 2 ustawy, prawo o aktach stanu cywilnego - Dz. U. (...)

    W piśmie nie wyjaśniono jednak, co miało być dokumentem stwierdzającym uprawnienie do odbioru . Przypuszczam, że było nim otrzymane przeze mnie pismo. W tym miejscu pozwolę sobie wyrazić opinię, że w pismach urzędowych adresowanych do wszystkich obywateli - a takimi są pisma USC - należy korzystać z prostego i jasnego języka polskiego, a nie powinno się niepotrzebnie zaciemniać prostych spraw żargonem prawniczym.

    W dniu 10.07.07 zadzwoniłem na dziennik podawczy USC w Krakowie (0.35 zł) i dowiedziałem się, że odpis doszedł i można go odebrać. Urzędniczka wręczając mi dokument powiedziała: Proszę sprawdzić, czy nie ma w nim błędów. Przeczytałbym otrzymany dokument bez sprzeciwu, gdybym mógł. Mam jednak bardzo słaby wzrok, ale dzięki temu zrozumiałem, że w tym żądaniu urząd przerzuca na mnie (obywatela) odpowiedzialność za jakość sporządzonego przez siebie dokumentu. Żądania takie mogą wydawać się oczywiste - ale wcale takimi nie są. Jeżeli urzędy nie chcą polegać nie tylko na ustnych, ale i pisemnych oświadczeniach obywateli i wymagają od każdego w każdym przypadku urzędowo sporządzonych dokumentów, to powinny też przyjmować na siebie odpowiedzialność za ich jakość i zawarte w nich dane.

    Ustawodawcy, podobnie jak i urzędniczka, byliby zaszokowani - i słusznie - gdyby lekarz wręczając im receptę powiedział: Proszę sprawdzić czy nie ma błędów w przepisanych lekach oraz w ich dawkowaniu!

    Przy obecnej zaskakującej procedurze przekazywania dokumentów przez USC innemu urzędowi za pośrednictwem zainteresowanego obywatela} osoby nie posiadające telefonu mogą być zmuszone do wielokrotnego odwiedzania USC (połączonym z wydawaniem pieniędzy za przejazdy oraz marnowaniem swojego czasu) - ponieważ poczta też bardzo różnie funkcjonuje!

    W tym samym dniu o godz. 14.20 byłem w Urzędzie Miasta z kompletem dokumentów ze skróconym odpisem aktu małżeństwa włącznie. Miałem podstawy przypuszczać, że tym razem załatwię wszystko przed godz. 18. Stanąłem w długiej kolejce, która ustawiała się już od godz. 13. Była kolejką po bloczki, które miały być wydawane dopiero o godz. 15. Nie miałem więc żadnej pewności, że otrzymam "upragniony bloczek" dający mi szansę załatwienia sprawy.

    Pani, która stała przede mną, bardzo się denerwowała: wzięła jeden dzień urlopu (dzieckiem musiała zaopiekować się mama), a rano zabrakło dla niej bloczka. Załatwiła w międzyczasie sprawy paszportowe, ale co będzie, jak i tym razem nie dostanie bloczka. Na szczęście zostaliśmy objęci limitem 30 bloczków: ona otrzymała bloczek nr 27, a ja bloczek nr 28 na godz. 17.30. Emocje opadły i najlepszym rozwiązaniem było cierpliwe czekanie. Około 16-tej pojawili się nowi interesanci, którzy nie wiedzieli: czekać czy rezygnować. Przyszła też młoda kobieta, która starała się tłumaczyć innym i sobie: ja przecież nie mogę ciągle zwalniać się z pracy.

    Zostałem przyjęty około godz. 17. Urzędniczka też zażądała sprawdzenia przez mnie danych wypisanych przez nią na komputerze - chociaż zdawała sobie doskonale sprawę, że mam bardzo słaby wzrok. Wyznaczyła termin odbioru dowodu i dodała, że mogę sprawdzać w Internecie, ponieważ zdarzają się nawet dwutygodniowe opóźnienia. Nie chciałem już tego komentować, ale najwidoczniej w tym wyłącznie celu wykorzystuje się Internet i całą współczesną technologię informatyczną w Urzędzie Miasta Krakowa.

    Co oznacza określenie wymiana dowodów osobistych?

    Jeżeli obecna wymiana dowodów tożsamości miałaby być rzeczywiście tylko ich wymianą (po co wielokrotnie sprawdzać te same podstawowe dane osobowe?), to całkowicie powinno wystarczyć przedstawienie posiadanego dowodu tożsamości, dwóch zdjęć oraz kwitu o wniesieniu opłaty. Cała operacja przekazania tych materiałów nie powinna trwać więcej niż dwie - trzy minuty. Gotowe dowody mogłyby być przesyłane listami poleconymi bez marnowania czasu każdego z nas.

    Jeżeli natomiast wymiana dowodów ma na celu przede wszystkim weryfikację danych osobowych w dotychczas wydanych dowodach osobistych, to ustawodawcy powinni uwzględnić przynajmniej jeden podstawowy fakt: technologia informatyczna włącznie z Internetem nie istnieją tylko po to, aby w Internecie można było sprawdzać, jak wielkie mogą być opóźnienia w doręczaniu nowych dowodów tożsamości w stosunku do terminów podawanych przez urzędników. Wszelkie korekty i zmiany powinny być dokonywane między urzędami bez udziału obywateli, na przykład zmiana nazwy miejscowości z Rabki na Rabkę-Zdrój itp. Niestety, w naszym państwie prawa obowiązuje zasada: obywatelu, obsłuż się sam i zapłać za to, że mogłeś się sam obsłużyć.

    Internetem można przecież przesyłać zeskanowane dokumenty, e-maile etc. Telefonicznie można się nie tylko rozmawiać, ale i faksem przesyłać dokumenty.

    Leniwe, wygodne, samolubne i niedbałe państwo prawa zamiast wywiązywać się ze swoich obowiązków w stosunku do obywateli naraża ich na niepotrzebne koszty (nie wszyscy obywatele Polski cierpią na nadmiar pieniędzy), a przede wszystkim na bardzo duże straty czasu, który też należy przeliczać na pieniądze!

    Pozycja Polski w świecie nie zależy wcale od systemu głosowania w Unii Europejskiej, ani też od jej uczestnictwa w budowie tarczy antyrakietowej. Zależy przede wszystkim od jej sprawności organizacyjnej wykazywanej, na przykład przy wymianie dowodów tożsamości, od sposobu rozstrzygania sporów politycznych i kompetencyjnych, jak również od sprawności - niestety bardzo niskiej - ministerstw i urzędów centralnych.

    Aleksander Janik

    Kraków 12.07.2007 - 31.01.2008

    Więcej o wymianie dowodów lub powrót do spisu treści

    Pozycja: 200712210

    Drugie podejście

    Wydawało się, że sprawę wymiany dowodów osobistych mogę uważać za zamkniętą, Okazało się jednak, że z ważnych powodów syn nie mógł wymienić wcześniej dowodu osobistego. Zaproponowałem mu, że wcześnie rano zajmę mu miejsce w kolejce. Był przejmujący wilgocią i chłodem zimowy poranek 20 grudnia 2007 roku, godzina 6,45. Przed Urzędem Królewskiego Miasta Krakowa stało już co najmniej 30 osób. W rozświetlonym hollu Urzędu widać było wielką przystrojoną choinkę oraz plecy siedzącego przy biurku strażnika. Byłem przekonany, że o siódmej godzinie - podobnie jak w Przychodniach - zostaniemy wpuszczeni do środka i przestaniemy marznąć na dworze. Podwójne drzwi wejściowe pozostały jednak zamknięte, a strażnik w ogóle nie zwracał na nas uwagi. Podszedłem do drzwi i zacząłem pukać. Na moje wymowne gesty, strażnik odpowiedział też wymownymi, ale odmownymi gestami. Podwójne przeszklone drzwi były dźwiękoszczelne. Dalsza rozmowa na gesty nie miała sensu i powróciłem na swoje miejsce w kolejce. Do godziny ósmej kolejka oczekujących wydłużyła się co najmniej o pięćdziesiąt osób. Kto stał w kolejce przed Urzędem Królewskiego Miasta Krakowa: świadomi swoich praw i obowiązków obywatele, czy petenci wykonujący nakazy urzędów administracji państwowej? W tej długiej i stale wydłużającej się kolejce nie było świadomych i dumnych ze swego państwa obywateli. Nawykli do stania w kolejkach petenci dowcipkowali i wyśmiewali się z wszystkiego i z wszystkich - a sami nie byli w stanie utworzyć jednej przyzwoicie uporządkowanej kolejki. Kolejka bardzo często pęczniała, a nawet przekształcała się w skłębiony tłumek. Wszyscy się wzajemnie kontrolowali, wszyscy do wszystkich mieli pretensje i zadziwiająco zgodnie torpedowali każdą możliwość uporządkowania niezbyt skomplikowanych relacji między tymi, którzy przyszli na wyznaczone im terminy, a tymi, którzy stali w kolejce. Przyglądnijmy się nie tylko urzędnikom, przyglądnijmy się tez sami sobie

    Więcej o wymianie dowodów lub powrót do spisu treści.

    A co na to decydenci?

    Pismo: 200707010

    Kraków 2007.07.14

    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji

    ul. Stefana Batorego 5

    02 591 Warszawa

    W załączeniu przesyłam materiał faktograficzny zatytułowany Leniwe i wygodne państwo wymienia stare dowody osobiste na nowe dowody tożsamości , który - mam nadzieję - zostanie wykorzystany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w celu przeanalizowania pracy podległych mu urzędów.

    Aleksander Janik

    Załącznik 1.

    Powrót do spisu treści

    Pismo: 200707140

    Kraków 2007.07.14

    Szanowny Pan

    Jacek Majchrowski

    Prezydent Miasta Krakowa

    Pl. Wszystkich Świętych 2

    Kraków

    W załączeniu przesyłam materiał faktograficzny zatytułowany Leniwe i wygodne państwo wymienia stare dowody osobiste na nowe dowody tożsamości , który - mam nadzieję - zostanie wykorzystany przez Pana Prezydenta do przeanalizowania pracy Urzędu Miasta.

    Aleksander Janik

    Załącznik 1.

    Powrót do spisu treści